Welcome

- Mo że

to Cazne'olan? Nawara wzruszył ramionami. - Mo ż liwe. Nie znam go. Klan Olan i mój nie s ą ze sob ą zbyt blisko. Nie chodzi o wiali imi ę Nawary w taki sposób, ż e nie mo ż na by ło odró ż ni ć nazwy jego klanu. Je śli masz w ą tpliwo ści, pomy śla ł, na śladuj tubylców. - ...Nawar'aven. Ta „przygoda” eska- dry mia ła miejsce na d ługo, zanim do nas wst ą pi łeś. W tej chwili wystarczy, że po- wiem, i ż zako ń czyła się ku obopólnej satysfakcji zainteresowanych stron. - S łusznie mówisz, Wedgan'tillesie. - Koh'shak rozci ągn ął ostatnie dwie sylaby na- ż adne animozje, po prostu nie mamy wielu kontaktów. Jego obecno dobrze, ale tak ż e bardzo źle. Janko5 ść mo że wró ży ć zwiska Wedge'a w sycz ącą frazę. - A tym razem przybywasz szuka ć innej satysfakcji. - W łaśnie, Koh'shaku.

Posted by Someone on March 10, 2008  •  Comments (64)  •