- Jesteś silny.
Uda ci si ę. - Pochlebia mi twoja ocena, Corran, ale jest zbyt optymistyczna. - Jan wzruszy ł ramionami. - Zreszt ą , podobnie jak obawa o moje bezpiecze ń stwo powstrzymuje na- szych ludzi przed atakowaniem Imperialnych, tak l ęk o ich bezpiecze ń stwo powstrzy- muje mnie przed ucieczk ą . Je śli uciekn ę, Iceheart zabije wielu z nas. Zostan ę i b ę dę dba ł o nich, dopóki nie sprowadzisz pomocy. Corran zmarszczy ł brwi. - A wi ęc żaden z was nie do łączy do mnie? - Nie. - Urlor potrz ą snął głow ą. - Bę dziesz sam. W g łosie Urlora wyczuwa ło si ę przekonanie, ż e nie mo ż na wykluczy ć , i ż wśród wi ęź niów Sojuszu znajduje si ę szpieg. A moja samotna ucieczka oznacza, ż e je śli to ja jestem tym szpiegiem, to nikt ze mn ą nie wpadnie, pomy śla ł Corran. - Nie martw si ę, nie jestem Tychem Celchu i nie pozwol ę , by kto ś taki jak on zdradzi ł mnie ponownie.